Forum Dziurawy Kociol
www.kociool.fora.pl ---- wszystko o HP
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy  GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

akcja ratujemy forum
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 65, 66, 67 ... 115, 116, 117  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Dziurawy Kociol Strona Główna -> Książki HP
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
jean_dark
charłak
charłak



Dołączył: 27 Lip 2007
Posty: 34
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Jelenia Góra

PostWysłany: Pon 0:49, 30 Lip 2007    Temat postu:

a tak zupelnie(no moze nie az tak bardzo zupelnie;)) z innej beczki..czy ktos juz ogladal film HP5??

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
jean_dark
charłak
charłak



Dołączył: 27 Lip 2007
Posty: 34
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Jelenia Góra

PostWysłany: Pon 0:53, 30 Lip 2007    Temat postu:

jak dla mnie..film byl..hmmm jakby to okreslic..to ze gorszy od ksiazki to oczywiste bo chyba zaden film nie bedzie potrafil oddac w pelni tego co daje ksiazka..ale mialam na mysli cos innego..byl..mdly(nie bijcie!! to bardzo subiektywne odczucie;)) procz paru fajnych momentow(umbrig jako landryna- rewelacja boki zrywalam:D) to film mooocno przecietny..zawiodlam sie..

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
aidnalnif
Gość






PostWysłany: Pon 0:55, 30 Lip 2007    Temat postu:

tu jest poczatek 31 xD

Zaczarowany sufit Wielkiej Sali był ciemny, rozświetlony rozsianymi gwiazdami, na dole stały cztery długie stoły, wzdłuż których siedzieli wzburzeni uczniowie, niektórzy w podróżnych szatach, inni ubrani w koszule nocne. Tu i tam połyskiwały perłowe, białe figury duchów szkolnych. Wszystkie oczy, żywych i martwych, były utkwione w profesor McGonagall, która przemawiała z podwyższonego podium u szczytu Wielkiej Sali. W tyle za nią byli pozostali nauczyciele, wraz z świetlistym centaurem, Firenzo i członkami Zakonu Feniksa, którzy przybyli aby walczyć.
-...ewakuacja będzie nadzorowana przez pana Filch i Panią Ponfrey. Perfekci, gdy im powiem, niech zbiorą swoje Domy i je wezmą pod swoją opieką, w uporządkowanym szyku, do punktu ewakuacyjnego.
Wielu uczniów wyglądało jak sparaliżowani. Jednakże, gdy Hary obchodził ich, szukając przy stole Gryffindoru Hermiony i Rona, Ernie McMillan wstał od stołu Hufllepuff i krzyknął:
-A co, jeśli chcę zostać i walczyć?
Wtedy rozległy się oklaski.
- Jeśli jesteś pełnoletni, możesz zostać - powiedziała profesor McGonagall.
- A co z naszymi rzeczami?” - zawołała dziewczyna przy stole Krukonów „- Z naszymi kuframi, naszymi sowami?
Nie mamy czasu na zebranie dobytku powiedziała profesor McGonagall. Najważniejsza rzecz to wynieść się stąd, aby być bezpiecznym
Powrót do góry
jean_dark
charłak
charłak



Dołączył: 27 Lip 2007
Posty: 34
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Jelenia Góra

PostWysłany: Pon 0:56, 30 Lip 2007    Temat postu:

moze zbyt wiele oczekiwalam, ze wzgledu na ksiazke..akurat ta czesc zaczela wprowadzac element ktory mnie calkowicie pochlonal, a dalsze czesci to kontynuowaly..

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
martynkaaa
uczeń drugiego roku
uczeń drugiego roku



Dołączył: 29 Lip 2007
Posty: 201
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 0:56, 30 Lip 2007    Temat postu:

Dzieki za poczatek 31:)
a jednak chociaz kawalek przeczytałam Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
jean_dark
charłak
charłak



Dołączył: 27 Lip 2007
Posty: 34
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Jelenia Góra

PostWysłany: Pon 0:58, 30 Lip 2007    Temat postu:

a juz myslalam ze prowadze swoisty monolog;) dzieki za poczatek..musi wystarczec do jutra..moj czas sie konczy:) zbliza sie pierwsza;) caluje wszystkich na dobranoc..kolorowych snow.. i pomyslnego ranka z w pelni przetlumaczona juz ksiazeczka:) kissek!!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
martynkaaa
uczeń drugiego roku
uczeń drugiego roku



Dołączył: 29 Lip 2007
Posty: 201
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 1:00, 30 Lip 2007    Temat postu:

ja rowniez ide spac.. ;D moze mi sie przysni 31 rozdzial, hehe Very Happy
pozdro ;*


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
aidnalnif
Gość






PostWysłany: Pon 1:02, 30 Lip 2007    Temat postu:

dobra ja tez sie zbieram i rowniez wierze ze jak wstane to all juz bedzie
Powrót do góry
Gość







PostWysłany: Pon 1:22, 30 Lip 2007    Temat postu:

Ja jeszcze zostanę Laughing więc jeśli ktoś byłby w posiadaniu kolejnych części 31 rozdziału to niech wrzuci Exclamation bo pewnie nie wszyscy poszli już spać i kilka osób tak jak ja czeka z niecierpliwością na kolejne tłumaczenia Very Happy
Powrót do góry
Aniusia
Gość






PostWysłany: Pon 9:02, 30 Lip 2007    Temat postu:

Rozdział XXXI: Bitwa o Hogwart



Sufit Wielkiej Sali był ciemny i posiany gwiazdami, poniżej na 4 długich stołach domów siedzieli studenci, niektórzy w płaszczach podróżnych a niektórzy w piżamach. Tu i tam świeciły się na perłowo szkolne duchy. Wszystkie oczy żywych czy umarłych były zwrócone na profesor McGonagall, która mówiła z podestu z końca Wielkiej Sali. Za nią stali pozostali nauczycie, centaur Firenzo i członkowie Zakonu Feniksa, którzy przybyli by walczyć.
- …ewakuacja będzie przeprowadzona przez pana Filcha i panią Pomfrey, Prefekci na mój rozkaz zorganizujecie swoje domy i weźmiecie wasz charges(nie wiem jak to przetłumaczyć) oraz niezbędne rzeczy i przeniesiecie się do miejsca ewakuacji.
Wielu uczniów wyglądało na spetryfikowanych. W każdym razie Harry rozglądał się po stole Gryffindoru za Ronem i Hermioną, Ernie Macmillan wstał ze stołu Hufflepuffu i krzyknął.
-A co jeśli będziemy chcieli zostać i walczyć?
Zapadła niezręczna(chyba) lub krótka cisza.
-Jeżeli jesteś pełnoletni możesz zostać-powiedziała profesor McGonagall
-A co z naszymi rzeczami?-spytała jakaś dziewczynka ze stołu Revenclav’u- "nasze kufry nasze sowy
Nie mamy na to czasu-rzekła prof.McGonagall- najważniejszą rzeczą jest wydostanie was stąd bezpiecznych.
-A gdzie jest profesor Snape- krzyknęła jakaś dziewczyna ze Slytherinu
-On po prostu uciekł- zripostowała McGonagall I cała sala zaczęła się śmiać
"He has, to use the common phrase, done a bunk." replied Professor McGonagall
and a great cheer erupted from the Gryffindors, Hufflepuffs, and Ravenclaws.-nie wiem czy dobrze przetłumaczyłem)

Harry ruszył się w gore sali wzdłuż stołu Gryffindoru wciąż szukając Rona i Hermiony. Czuł że wszystkie twarze są zwrócone na niego i zaczęły szeptać na jego temat.
- Aktualnie mamy obronę wokół zamku- powiedziała McGonagall- ale jest niemożliwe aby utrzymać ją długo chyba że ją wzmocnimy. Muszę was zapytać, zatem, możecie ruszać się spokojnie i szybko jak wasi prefekci?

Ale jej ostanie słowa zostały zagłuszone przez inny głos dochodzący z Sali Wejściowej/korytarza. Był on zimny, wysoki i czysty. Niewiadomo skąd pochodził. Wydawałoby się że ze wszystkich ścian. Brzmiał jak rozkaz potwora który nie mówił od wieków (Like the monster it had once commanded, it might have lain
dormant there for centuries.-to chyba nie to)
-Wiem że się przygotowujecie do walki- uczniowie krzyczeli, niektórzy się przytulali, rozglądając się za pochodzeniem przerażającego głosu- Wasze starania są daremne. Nie możecie mnie pokonać. Nie chce was zabijać. Mam ogromny szacunek dla nauczycieli Hogwartu. Nie chcę aby polała się czysta czarodziejska krew.

W tym momencie zapadła cisza w sali, rodzaj ciszy który naciska na eardrums, był za duży do wchłonięcia przez ściany.
-Dajcie mi Harrego Pottera- powiedział głos Voldemorta- i nikomu nie stanie się krzywda. Dajcie mi Harrego Pottera a opuszczę szkołę nie dotykając jej. Dajcie mi Harrego Pottera a będziecie nagrodzeni. Macie czas do północy.
I znów zapanowała cisza, wszyscy szukali wzrokiem Harrego, to hold him forever in the glare of thousands of invisible beams.(cos zeby trzymac go na zawsze)
Ktoś wstał przy stole Slytherinu, rozpoznał Pansy Parkinson.
-Ale on tu jest. Potter jest tu. Nie ktoś go schwyta.
Zanim Harry mógł powiedzieć cokolwiek, to był ciężki moment. Gryfonie przed nim mieli powód do wstania, twarzą nie do Harrego, do Ślizgonów. Następnie Hufflepuff wstał, praktycznie w tym samym momencie Revenclaw. Wszyscy stali plecami do Harrego, wszyscy patrzyli w strone Pansy i Harry obszedł ich i porażony zobaczył wyciągnięte różdżki ( emerging everywhere, pulled from beneath cloaks and from
under sleeves.-nie wiem jak to przetłumaczyć)

-Dziękuje Ci panno Parkinson-powiedziała profesor McGOnagall surowym tonem- Pierwsza opuścisz Wielką Salę razem z Filchem a reszta twojego domu podąży za tobą.

Harry usłyszał szuranie krzeseł a nastepnie gromadzący się Slytherin po drugiej stronie Wielkiej Sali.

-Revenclov, następny- rozkazała McGonagall

Powoli 4 stoły robiły się puste. Stół Slytherinu był zupełnie opuszczony, ale starsi uczniowie z Revenclovs zostali. Nawet więcej Hufflepuffu zostało, i połowa Gryfonów zostałą na swoich miejscach. necessitating
Professor McGonagall's descent from the teachers' platform to chivvy the underage on
their way.(?)

-Absolutnie nie! Creevy idziesz! I ty Peakes

Harry szybko usiadł między Weasley’ami siedzącymi razem przy stole Gryffindoru.
-Gdzie Ro i Hermiona?
- Nie znalazłeś ich? –zaczął pan Weasley, wyglądał na zmartwionego
Ale przerwał bo zobaczył, że Kingsley kroczy do platformy aby zobczyć kto został
-Mamy tylko pół godziny do północy, musimy działać szybko. Plan walki zastanie przekazany nauczycielom i członkom Zakonu Feniksa. Profesorzy Flitwick, Spruto i McGonagall weźmiecie grupy walczących do trzech najwyższych wież: Revenclaw, Astronomicznej i Griffindoru. To będo najlepsze pozycje obserwacyjne i dobre do rzucania zaklęć (where
they'll have good overview, excellent positions from which to work spells.-chyba dobre tlumaczenie)
Tymczasem Remus- wskazał na Lupina- Artur- zwrócił się w kierunku pana Weasleya siedzącego przy stole Gryffindoru- i ja, weźmiemy the grounds (chyba parter lub chodzi o wejścia do wiez). Będziemy potrzebowali kogoś kto zorganizuje obronę wejścia do szkoły lub ścieżki prowadzącej do niej.
-Brzmi jak robota dla nas- zawołał Fred, wskazując na siebie i Georga i Kingsley pochylił się w uznaniu
-Dobra liderzy podejdźcie tu,musimy podzielić się na grupy.

Potter- powiedziała McGOnagall śpiesząc do niego, gdy uczniowie zalali podest, rozpychając się w celu otrzymania instrukcji- Czy ty przypadkiem nie powinieneś czegoś szukać?
-C0, och-powiedział Harry-jasne
W tym wszystkim zapomniał o Horkruksie, zapomniał że walka zaczęła się dlategogo aby on mógl go poszukac. Nieobecność Rona i Hermiony spowodowała że odpychał każda inną myśl(The inexplicable absence of Ron and
Hermione had momentarily driven every other thought from his mind.)
-Więc idź Potter, idź
-Tak jasne
Wyczuł oczy zwrócone na niego kiedy biegł przez Wielką Salę do Sali Wejściowej, wciąż przepełniona uczniami do ewakuacji. Automatycznie wspiął się po marmurowych schodach, lecz na górze szybko przebiegł przez pusty korytarz. Strach i panika zaciemniły mu umysł. Próbował się uspokoić i skoncentrować aby odnaleźć Horkruksa, but his thoughts buzzed as frantically and fruitlessly as wasps trapped beneath a glass. Bez Rona I Hermiony do pomocy nie potrafił wykonać swoich planów. Zwolnił w połowie korytarza, usiadł na miejscu gdzie powinna stać zbroja lub jakiś posąg i spojrzał na Mapę Huncwotów. Żołądek przyrósł mu do gardła, nigdzie na mapie nie mógł odnaleźć Rona i Hermiony, though the density of the crowd of dots now making its way to the Room of Requirement might, he thought, be concealing them.( nie wiem co to znaczy ale chodzi o kropki luzi co uciekali z wielkiej sali czy jakos tak)
Odłożył mapę, położył rece na twarzy i próbował się skoncentrować
- Voldemort myśli że pójde do wiezy Ravenclav
Fakt, zaczął od tego miejsca. Voldemort umieścił Alert Carrow w pokoju wspólnym Revenclaw, i jest tylko jedno wyjaśnienie. Voldemort boi się, że Harry wie że jego Horkrux ma jakieś połączenie z tym domem.
Ale jedynym przedmiotem kojarzonym z Revenclaw jest zagubiony Diadem. Więc jak Horkux może nim być? Jak to możliwe, że Voldemort, Ślizgom, mógł znaleźć diadem należący do Revenclaw? Kto mógłby mu powiedzieć gdzie szukać skoro nikt z żyjących nie widział go od wieków.

… Nikt z żyjących

Pod jego palcami oczy się otworzyły. Wstał i wracał do miejsca skąd przybiegł, to była jego ostania nadzieja. Dźwięk setki ludzi zmierzających do Pokoju Życzeń był coraz głośniejszy i głośniejszy gdy wrócił do marmurowych schodów. Prefekci wykrzykiwali polecenia próbując utrzymać uczniów w domach i na drodze, wszyscy się przepychali i krzyczeli. Harry zobaczył Zachariasz Smitha’a chodzącego między pierwszorocznymi aby dostać się na początek kolejki, tu i tam młodsi uczniowie płakali podczas gdy starsi szukali swoich przyjaciół albo rodzeństwa.
Harry zobaczył biało-perlistą postać dryfującą wzdłuż Sali Wejściowej below
and yelled as loudly as he could over the clamor.

-Nick! NICK! Muszę z tobą porozmawiać
Harry zawrócił biegnąc w dół marmurowych schodów i wreszcie pojawiając się na ich końcu gdzie Prawie Bezgłowy Nick stał czekając na niego.( He forced his way back through the tide of students, finally reaching the bottom
of the stairs, where Nearly Headless Nick, ghost of Gryffindor Tower, stood waiting for
him.- nie wiedziałem jak to sensownie przetłumaczyć)
-Harry! mój drogi chłopcze!
Nick wymienił uścisk dłoni z Harry. Harry poczuł jakby dotknął zimnej wody.

-Nick musisz mi pomóc! Kto jest duchem wieży Ravenclaw;u?
Prawie Bezgłowy Nick wyglądał na zaskoczonego i lekko obrażonego
- Oczywiście Szara Dama. Ale czego ty od niej chcesz?
- To musiało być jej- Wiesz gdzie ona jest
-Pomyślmy

Glowa Nicka trzęsła się na jej połączeniu z ciałem, ponieważ obrócił się hither i thither,ponad głowami przerażonych uczniów.

- Ona jest tam, Harry, młoda kobieta z długimi włosami

Spojrzał w miejsce które Nick pokazywał swoim palcem wskazującym i zobaczył wysokiego ducha który zauważył spojrzenie Harrego, uniosła brwi i poleciała wzdłuż ściany.

Harry pobiegł za nią. Raz gdy przebiegł drzwi w korytarzu w którym zniknęła, zobaczył ją na końcu przejścia, wciąż oddalała się od niego

-Ej, czekaj, wracaj
Zatrzymała się, szybując nisko nad ziemią. Harry spostrzegł, że była piękna z włosami do podłogi, była piękna i wysoka. W końcu rozpoznał ją, widywał ją na korytarzach ale nigdy z nią nie rozmawiał.

-Ty jesteś Gray Lady?

Nic nie odpowiedziała
-Jesteś duchem z wieży Ravenclawu?
-To prawda.

Ton jej głosu nie był zachęcający

-Proszę, potrzebuje pomocy. Musisz wiedzieć coś co możesz mi powiedzieć o zaginionym diademie.

Zimny uśmiech pojawił się na jej ustach
-Niestety nie mogę Ci pomóc, powiedziała obracając się by wyjść.
-CZEKAJ! Nie miał powodu aby krzyczeć, ale gniew i panika pogrążały go.
Zerknął na zegarek. Duch unosił sie przed nim. Było za pietnaście północ.
-To jest b. pilne. Powiedział dosadnie. Jeśli diadem jest w Hogwarcie, to musze go odnaleźć szybko.
-Jesteś pierwszym, który go tak pożąda. Powiedziała dosadnie.
-Pokolenia studentów zadręczały mnie o to.
-Tu nie chodzi o posiadanie lepszych ocen! Harry kkrzyknął jej w twarz.
-Tu chodzi o Voldemorta! Jego zniszczenie, czy ciebie to nie obchodzi?
-Gdyby mogła pewnie zarumieniłaby się, jej zapadłe policzki stały sie mniej przezroczyste, a głos zabrzmiał mniej oschle.
-Oczywiście Ja,,, Jak śmiesz wątpić?
-Więc mi pomóż!
Przestała być spokojna.
-To - To jest pytanie o ,,, zająkła się. Diadem mojej matki.
-Twojej matki?
Coś ją dręczyło...
-Kiedy żyłam. powiedziała sztywno. -Byłam Heleną Ravenclaw.
-Jesteś jej córką? Ale wtedy musisz wiedzieć co się stało.
-Kiedy diadem nadaje mądrość. Powiedziała z oczywistym wysiłkiem do zebrania się w całość ( kupę)[po naszemu doprowadzić się do porządku]. Wątpię, że to zwiększyłoby twoje szanse w walce z tym, który każe mówić na siebie Pan.
-Czy ja Ci tego nie powiedziałem? Nie jestem zainteresowany noszeniem tego! Powiedział wściekły Harry.
- Nie ma czasu na wyjaśnienia - ale jeśli zależy Ci na Hogwarcie. JEśli chchesz pokonać Voldemorta,
to musisz mi powiedzieć wszystko co wiesz o diademie!
Ona pozostała nadal sztywna, sunąc w powietrzu i wpatrując w niego, a harry poczuł się zdesperowany.
oczywiście jeśli wiedziała cokolwiek, powinna powiedzieć Flitwickowi/Dubledorowi, ktorzy napewno zadali jej to pytanie. Potrząsnęła głową, następnie obruciła się mówiąc niskim głosem.
-Ukradłam diadem mojej matki.
-Ty, co zrobiłas?!?!?
-Ukradłam diadem. Powtórzyła Helena Ravenclaw szepcząc. Poprostu chciałam zmądrzeć, było to dla mnie ważniejsze niż dla niej. Uciekłam z nim. Harry nie zastanawiał się co zmusiło ją do mówienia, poprostu słuchał jej dalej.
-Mówią, że moja matka nigdy nie przyznała się do zguby diademu, udawała, że ciągle go ma. Ukryła jego stratę, moją zdradę, nawet przed innymi założycielami Hpogwartu.
-Potem moja matka strasznie zachorowała. Pomimo tego co zrobiłam, chciała mnie ujrzeć przed śmiercią. Wysłała człowieka, który długo mnie kochał, chociaż ja odrzuciłam jego zaloty.
Wiedziała, że on nie odpuści puki mu się nie uda. HArry czekał. Nabrała dużo powietrza i odwróciła głowę. Wyśledził mnie w lesie, tam się ukrywałam. Kiedy odmówiłam powrotu z nim, stał się gwałtowny [ użył przemocy]. baron zawsze był w gorącej wodzie kąpany.Wsciekły z powodu mojej odmowy, zazdrosny, że jestem wolna, porwał mnie.
-Masz na myśli Barona?
-Tak, Krwawego Barona. Powiedziała Szara Dama, odkrywając swój płaszcz ukazując pojedyńczą ciemną rane na jej piersi[dla zboczeńców chodzi o klatke piersiową okolice rzeber dokładnie ale tak było krócej Razz].
Kiedy on zobaczył co zrobił, ogarnęly go wyrzuty sumienia. Wział broń, która pozbawiła mnie życia, i uzył jej na sobie by się zabić[jebnął suicidea{samobójstwo}]. Teraz wieki po tamtym wydarzeniu, on nadal nosi swoje łańcuchy w akcie skruchy.
-Bo powinien. Dodała gorzko
A gdzie diadem?
-Pozostal tam gdzie go ukryłam, słysząc nadchodzącego Barona. Ukrałam go w pustym drzewie.
-W pustym drzewie? powtórzył Harry. Jakim [kurwa] drzewie? Gdzie ono się znajduje?
W albanskim lesie. Opuszczone miejsce, które było daleko poza zasięgiem mojej matki.
-Albania. Powtórzył Harry. Sens słów wyciągnął go z zakłopotania, teraz zrozumiał dlaczego nie powiedziała tego przed Dumbledorem i Flitwickiem.
Prawda, że opowiedziałaś już tę histoię innemu uczniowi?
Zamkneła oczy i kiwnęła głową.
-Nie miałam pojęcia... On zchlebiał mi. Wydawał się rozumieć mnie, współczuł mi.
-Tak myślałem. Tom Riddle na pewno zrozumiałby Helenę.
Ravenclaw Poząda posiadania wspaniałych rzeczy, miała trochę racjii.
-Racja, nie byłeś pierwszą osobą, która to odemnie wyciągnęła.
Harry pomyslał "Tak, on mogłbyć wystarczającouroczy kiedy tego chciał"
Więc Voldemort zdołał zlokalizować Zagubiony Diadem z twoja pomocą Szara Damo.
Podróżował tak daleko w las by odzyskać diadem z jego kryjówki, być może jak tylko opuścił Hogwart, zanim jeszcze zaczął pracę u Borgina i Burksa.
I ten odizolowany Albański las przestał byc idealnym schronieniem. Voldemort, moze i potrzebował miejsca aby uspokoić, niezakłucanny przez innych, przez długie lata? [org. Voldemort and needed a place to lie low, undisturbed, for ten long years?].
Ale diadem, skoro stał się jego cennym horkrusem, nie mógł pozostać w pustym drzewie. Nie Diatem powrócił w sekrecie do jego prawdziwego domu, a Voldemort musiał położyć go tutaj.
-W noc keidy spytał o pracę!!!!. Wykrzyknał Harry,koncząc swoją myśl.
-Przepraszam?
Ukrył diadem w zamku w noc kiedy przyszedl spytac Dumbledora aby ten pozwolil mu uczyc - powiedział Harry
Mówiac to głośno aby pozwoliło mu sens z tego wszystkiego.
- On musiał ukryć diadem na jego drodze do góry lub spowrotem z Gabinetu Dumbledora! Ale również wartościowe było aby zdobyć prace -
wtedy miał szanse aby ( to nick ) Miecz Griffindoru również - Dzieki, Dzieki
Harry zostawił ją unosząco sie w powietrzu, oglądajac sie doobokoła kompletnie zdezorientowanie
Gdy znów znalazl sie w holu wejsciowym spojrzał na swoj zegarek. Było 5 minut do polnocy, i myslal ze wie jak wyglada Horkruks byl blisko aby odkryc gdzie on jest
Generacja studentów zawiodla aby odnalezc diadem; co sugerowala ze nie znajdowal on sie w wieży Ravenclaw'u - ale jesli nie tam to gdzie? Jakie ukryte miejsce Tom Riddle odkrył w Hogwarcie w ktorym mogl czuc ze jego sekret zostanie zachowany na zawsze
Zagubiony w desperackich spekulacjach, Harry skrecił w rog ale zrobil tylko kilka krokow w dol nowy korytarz gdy okno zostalo zbite z hukiem i druzgocacym trzaskiem
Gdy tylko doskoczyl na bok, ogromne cialo wlecialo prosto przez okno i uderzylo w sciane naprzeciwko
Cos ogromnego i futrzanego (detached itself), skomlac (from the new arrival and flung itself at Harry.)
- Haggrid - wrzasnal Harry , (fighting off Fang the boarhound’s attentions as the enormous bearded figure clambered to his feet) - Co do --?
- Harrry, jestes tu! jestes tu!
Hagrid zatrzymal sie, (bestowed upon Harry a cursory and rib-cracking hug,) nastepnie podbiegl do rozbitego okna
- Dobry chłopiec, Graup - krzyknal poprzez dziure w oknie - Widzimy sie za chwile , tam jest dobry chłopiec!
Beyond Hagrid, w coemna noc, Harry zobaczyl slepiace swiatla i uslyszal dziwaczny, przeszywajacy krzyk, Spojrzal na zegarek. byla polnoc. Walka sie rozpoczela
- Cholibka (O Kurczę) Harry - wydyszal Hagrid - To jest to? Czas na walke?
- Hagridzie - jak sie tu znalazles?
- Uslyszalem Sam-Wiesz-Kogo w mojej jaskini - powiedzial ponuro Hagrid - Głos niósł "Prawie polnoc oddajcie mi Pottera" - Wiedziałem ze tu bedziesz ze to sie musi zdarzyc
Leżeć Kieł. Więc postanowilismy dolaczyc , Ja, Graup i Kieł, Niszczac droge graniczna poprzez las, Graup przeniosl nas Kła i Mnie. Powiedziałem aby puscil mnie w zamku, wiec wepchal mnie przez okno Niech go...
Nie dokladnie to co chcialem ale - Gdzie Ron i Hermiona?
To - rzekl Harry - jest bardzo dobre pytanie. Chodz
Pospieszyli razem poprzez korytarz, Kieł biegl ciezko za nimi. Harry slyszal ruchy na korytarzch do obkola, odglosy biegani, krzyki; poprzez okno, mogl widziec jeszcze wiecej swiatl na bloniach
- dokad idziemy? - zapytal Hagrid, tluczac sie za pietami Harrego, trzasac deskami podlogowymi
- Nie wiem dokladnie - powiedzial Harry, robiac kolejny losowy obort - Ale Rob i Hermiona musza byc gdzies tutaj
Pierwsze straty walki byly juz porozrzucane w poprzek przedniego przejscia: Dwa kamienne gargulce ktore zazwyczaj bronily wstepu do (staffroom) zostaly zniszczone apart by a jinx
TO NIE CAŁY ROZDZIAŁ
Powrót do góry
SzaLoona
zapisany do Hogwartu
zapisany do Hogwartu



Dołączył: 29 Lip 2007
Posty: 64
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 10:03, 30 Lip 2007    Temat postu:

Teraz to dopiero nie można się doczekać następnego kawałka!!!

I z tego co pamiętam słowo na R...... jest ZABRONIONE!!!!

Jak nam zamkną forum tuż przed końcem to się "troszeczkę zdenerwuje"


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
maciek14
mugol
mugol



Dołączył: 27 Lip 2007
Posty: 19
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dziwnówekcity

PostWysłany: Pon 10:24, 30 Lip 2007    Temat postu:

Boze nie moge sie doczekac koncowki rozdzialu zaraz oszaleje!!!!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
SzaLoona
zapisany do Hogwartu
zapisany do Hogwartu



Dołączył: 29 Lip 2007
Posty: 64
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 10:44, 30 Lip 2007    Temat postu:

No ja chyba też
AAAAA
W takim momencie przerwali


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
SzaLoona
zapisany do Hogwartu
zapisany do Hogwartu



Dołączył: 29 Lip 2007
Posty: 64
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 10:45, 30 Lip 2007    Temat postu:

Ja się powinnam uczyć do egzaminu teoret. na prawko ale nie mogę się od Książki odciagnać ;P

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
maciek14
mugol
mugol



Dołączył: 27 Lip 2007
Posty: 19
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dziwnówekcity

PostWysłany: Pon 10:48, 30 Lip 2007    Temat postu:

Chyba zaraz sam zaczne tłumaczyc tzn polowe przetłumacze a połowe zmysle Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Dziurawy Kociol Strona Główna -> Książki HP Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 65, 66, 67 ... 115, 116, 117  Następny
Strona 66 z 117

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Regulamin